Zamieszczając post z sesji narzeczeńskiej Oli i Pawła, wspomniałem o tym, że kiedy jest w nas naturalny spokój i radość to nie ma złej pogody na zdjęcia, a każde miejsce jest dobre na wykonanie sesji. Pisząc o ich ślubie i weselu mogę dodać to, co często powtarzam parom rozmawiając o przygotowaniach do ślubu i wesela – zaplanujcie ten dzień tak jak Wam w duszy gra!  Nic tak dobrze nie pomaga zdjęciom jak zadbanie o przestrzeń dla siebie, w której okazujecie sobie uczucia i cieszycie się! Oczywiście ważne jest wiele innych elementów związanych z organizacją, czasem, miejscem ale nic nie jest ważniejsze od Waszych uczuć i tego co jest między Wami.  Czasami wygrywa tradycyjne podejście do ślubu i wesela, i organizacyjnie wszystko jest zrobione według z góry ustalonego scenariusza, który nie przewiduje pewnego „oddechu” i przestrzeni na wspomniane wcześniej okazywanie sobie uczuć. Uważajcie na to i znajdźcie złoty środek. Dzięki temu w przyszłości zdjęcia przypomną Wam nie tylko jak wszystko wyglądało ale przede wszystkim jak się wtedy czuliście. Mógłbym to powtarzać jak mantrę.

 

Niech to będzie Wasz dzień, w którym na pierwszym planie są Wasze emocje i radość.

 

Wracając do ślubu i wesela Oli i Pawła stwierdzam, że przygotowali się do tego dnia świetnie. Ślub i wesele odbyły się w Oberży pod Złotym Prosiakiem. Były emocje, radość i nie mogło zabraknąć bardzo ważnych członków rodziny – Lilki i Aleksa (sesja narzeczeńska dobrze ich opisuje). O stronę estetyczną rewelacyjnie zadbał Jakub Bukała z Mizudesign. Swój wkład w tym dniu jak i w dniu sesji ślubnej miała niezastąpiona Marlena Markowska. Mieliśmy piękną pogodę, było ciepło, pozytywne emocje wypełniały okolicę Oberży, a to wszystko bardzo dobrze nastrajało gości – po prostu Ola i Paweł zaplanowali wszystko w wyjątkowy sposób. Kiedy wybierałem zdjęcia do tego wpisu uśmiech nie znikał mi z twarzy. Fotografowanie tego dnia było dla mnie ogromną przyjemnością – dziękuję Wam bardzo!

 

W drugiej części tego wpisu jest też sesja ślubna, którą zrealizowaliśmy w okolicach Skierniewic. Zaczęliśmy w starym młynie wodnym, a skończyliśmy na łące, w miejscu, które wypatrzyłem kilka godzin wcześniej.

 

Dosyć słów – niech zdjęcia opowiedzą jak było. Zapraszam i jeśli się spodoba to zostawcie parę słów.

 

no comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

Menu