Author Archives:

Sesja na Majorce | Paulina i Piotrek

Sesja na Majorce

Z jednej strony aparat fotograficzny to dla mnie profile kolorów, miliony pikseli na światłoczułej matrycy, płytka głębia ostrości, ogniskowa obiektywu i wreszcie zależność między czasem otwarcia migawki, przysłony i czułości. Na co dzień wszystkie te elementy płynnie ze sobą współgrają i nie stanowią dla mnie żadnej tajemnicy. Z drugiej jednak strony aparat fotograficzny to przedmiot, który nieustannie mnie zadziwia. Dzięki temu małemu, czarnemu pudełku podróżuję, przeżywam przygody i poznaję nowych ludzi. Aparat stał się dla mnie sposobem na doświadczanie rzeczywistości. Patrząc przez wizjer nigdy nie wiem co przyniosą nowo powstające fotografie, ale za każdym razem jestem pewien, że pozytywna energia, którą „zamykam” w kadrach wróci do mnie w postaci nowych przygód. Tak też było i tym razem. Dzięki temu kilka miesięcy temu powstała sesja na Majorce! 

 

Paulina i Piotrek już wcześniej pojawili się u mnie na blogu. Zdjęcia, jak i moje bardzo pozytywne wspomnienia z ich wesela znajdziecie tutaj. W październiku ubiegłego roku Paulina i Piotrek ponownie stanęli przed moim obiektywem. W efekcie powstała moja pierwsza i mam nadzieję nie ostatnia sesja na Majorce. Zakochałem się w tej wyspie i wiem, że tam wrócę!

 

Przede wszystkim zachwyciło mnie rewelacyjne espresso, niesamowite światło i zapierające dech widoki. Połączenie gór i morza skąpanych w słońcu nigdy mi się nie znudzi. Majorka jest po prostu przepiękna. Z tego powodu przez 4 dni przejechałem ponad 700 km i na każdym kilometrze chłonąłem atmosferę tej wyspy. Zmiana perspektywy – z wykonywania codziennych obowiązków i pracy przed ekranem monitora na wizytę w tak bajecznym miejscu była cudownym wytchnieniem. Jednak to dzień, w którym wspólnie z Pauliną i Piotrkiem zaplanowałem zdjęcia, okazał się być najlepszy. To oni pokazali mi miejsca niemal „nie skażone stopą turysty”, co pozwoliło nam optymalnie wykorzystać dzień zdjęciowy i mieć jeszcze większą frajdę z sesji. Dzięki temu, zamiast stać w korkach, przeciskać się przez zatłoczone plaże czy po prostu szukać odpowiedniej scenerii do zrobienia zdjęć mogliśmy spokojnie skupić się na fotografowaniu i jednocześnie cieszyć się widokami.

 

Ta krótka podróż pokazała mi jak niewiele dzieli nas od miejsc, które mogą się stać rewelacyjnym tłem dla sesji narzeczeńskiej, ślubnej czy jakiejkolwiek innej. Nie będę ukrywał, że mam apetyt na kolejną „fotograficzną wyprawę”. Lot na Majorkę to tylko 3 godziny. W zasięgu ręki są też Włochy z wyjątkową Wenecją czy mgliste i intrygujące wzgórza północnej Szkocji. Można się rozmarzyć i te marzenia naprawdę łatwo zrealizować! Dla tych, którzy jednak wolą wykonać sesję na miejscu, też znajdę interesujące miejsca, bo Polska pod względem przyrodniczym jest równie piękna. Jeśli macie ochotę na wypad w Bieszczady, na Mazury lub nad morze, dajcie znać! Zobaczymy, gdzie tym razem przeniesie nas ten niepozorny i nieustannie zadziwiający mnie przedmiot! 

 

 

4 comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

  • Paulina23/04/2019 - 21:09

    Aaaaaa uwielbiam czytać Twoje posty I sposób w jaki opisujesz świat, trochę szkoda że takie krótkie, zdecydowanie bardzo wciągające! Mega czas przemiło wspominamy i ustalmy termin na kolejne odwiedziny u nas, mamy wam jeszcze mnóstwo do pokazania! ReplyCancel

    • Przemek Bereza23/04/2019 - 21:59

      Dzięki Paulina! To teraz wpadnę z żoną 😉 ReplyCancel

  • ajemstories27/09/2020 - 11:19

    Nie za bardzo da się gdzieś wyjechać to trzeba aby popatrzeć na fajne miejsca z innej perspektywy. Na Majorkę zdecydowanie trzeba wrócić. Tak fotograficznie jak i rowerowo 🙂ReplyCancel

  • Radek Kaźmierczak22/04/2021 - 21:40

    Oglądam i chcę tam być! – super opowiadasz, i obrazem i słowem 🙂ReplyCancel

Michalina i Tomek | Sesja narzeczeńska

Michalina i Tomek | Sesja narzeczeńska

Wbrew obiegowej opinii bycie fotografem nie oznacza tylko robienia zdjęć, bo w sezonie wcielam się jeszcze w wiele innych ról – marketingowca, PR-owca, specjalisty ds. sprzętu i zaopatrzenia, księgowego i kierowcy. Żeby te wszystkie funkcje połączyć przez większą część roku żyję na zwiększonych obrotach. Jednak teraz, kiedy moi klienci otrzymali już zdjęcia z ostatniego reportażu, który wykonałem w 2018 roku, wreszcie zaczynam podążać za nurtem slow life. Nadrabiam zaległości towarzyskie, spotykam się z przyjaciółmi, piję wino, oglądam filmy i wróciłem do biegania. Relaksuję się i bardzo lubię ten stan. Oczywiście nie zrezygnowałem całkowicie z pracy, bo zajmuję się wszystkimi sprawami, co dotychczas, ale mogę pozwolić sobie na to, żeby wykonywać je dwa razy wolniej. Nadal spotykam się z parami i podpisuję umowy na ten oraz przyszły rok. Mam też za sobą pierwsze wesele, tym razem w Poznaniu. Byłem w górach na zimowej sesji narzeczeńskiej z Basią i Bartkiem, którym będę towarzyszył podczas ich ślubu i wesela w maju. Jednak zanim rozpocznie się kolejny sezon ślubny i mój odpoczynek się skończy postanowiłem uporządkować dotychczasowe materiały i zobaczcie, co znalazłem – sesję narzeczeńską Michaliny i Tomka z najzabawniejszymi zwierzętami ever – alpakami.

To miejsce zrobiło na mnie wrażenie, bo Michalina i Tomek zaprosili mnie w piękną okolicę na wschodzie Polski, a oni – zakochani po uszy – sprawili, że „zdjęcia robiły się niemal same”. Mięliśmy idealną pogodę, malownicze krajobrazy wokół i dodatkowo wszyscy rewelacyjnie się bawiliśmy – Michalina i Tomek przed obiektywem, a ja łapiąc kolejne kadry. Tylko alpaki nie chciały współpracować tak, jak to sobie wyobrażałem. Udało się je namówić na zaledwie kilka ujęć.
Publikuję ten materiał, ponieważ jestem „świeżo” po ślubie Michaliny i Tomka i czuję, że także reportaż sprzed kilkunastu dni trafi na stronę. Na pewno będę dawał znać, więc czuwajcie.
Przede mną jeszcze niejedna sesja narzeczeńska i nie wiem dokładnie gdzie będę je wykonywał w tym roku, ale jeśli zaskoczycie mnie równie ciekawym pomysłem, co wizyta w alpakarium, to na pewno nie będę protestował.

Zapraszam do oglądania tego krótkiego setu!

ps o nowych postach na stronie będę dawał znać poprzez Instagram oraz facebook’a  – możecie mnie śmiało śledzić!

 

1 comment
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

  • Elwira19/03/2019 - 22:31

    Gratulacje za znakomite uchwycenie światła 🙂ReplyCancel

Asia i Przemek | sesja ślubna w Warszawie

99% sesji ślubnych realizuję w zupełnie innej scenerii niż ta, którą zaraz zobaczycie. Zazwyczaj podczas fotografowania otacza mnie zieleń drzew i niekoszonej łąki. Robienie zdjęć w takiej przestrzeni nigdy mi się nie znudzi, natomiast tym razem zdecydowałem się na coś zupełnie innego.


Sesja ślubna w Warszawie

Lubię miasto, a szczególnie Warszawę. Dla wielu jest to nieprzyjazna przestrzeń, zatłoczona, pełna betonu, kurzu i hałasu. Miejsce, do którego pośpiesznie się wpada, żeby załatwić najważniejsze sprawy i z którego jeszcze szybciej się ucieka. Pewnie jest w tym trochę prawdy jednak ja widzę to z zupełnie innej perspektywy. Nie czuję pośpiechu, a wręcz wydaje mi się, że Warszawa jest czasem leniwa, przez co mogę się jej spokojnie przyglądać. Gdy wychodzę na spacer z aparatem w dłoni, to właśnie tutaj czuję się jak turysta. Mam czas na to, by się zatrzymać, przyjrzeć się znanym zakamarkom po raz kolejny i poczuć rytm ulicy. Przez obiektyw obserwuję miasto i odkrywam je na nowo. Dzięki temu znajduję nieoczywiste miejsca, gdzie czekam aż sytuacja przeistoczy się w ciekawy kadr i będę mógł zrobić zdjęcie inne niż ślubne.

Jednak tym razem znalazłem przestrzeń, w której chciałem zorganizować sesję ślubną. Wielokrotnie tamtędy przechodziłem, idąc do mojej ulubionej kawiarni i w końcu postanowiłem, że wykorzystam potencjał tego miejsca. Ciasna uliczka w samym centrum, piękne światło i wbrew pozorom mały ruch. Zaprosiłem tam Asię i Przemka, którzy przed obiektywem zachowywali się jak zawodowi modele. Nasza sesja zakończyła się w kolejnym nietypowym dla mnie miejscu. Było nim studio fotograficzne na Pradze, które także mile nas zaskoczyło, ponieważ było niemal zalane promieniami jesiennego słońca i dzięki temu zamiast ze sztucznego oświetlenia i błysków fleszy korzystaliśmy z cudownego światła słonecznego.

Jeśli ktoś z Was będzie chciał mieć sesję ślubną lub narzeczeńską w Warszawie, to śmiało do mnie napiszcie, bo takich miejsc znam wiele wiele więcej.

Zapraszam do oglądania!

 

8 comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

  • Radosław Kaźmierczak04/09/2018 - 12:15

    Bardzo fajnie ograne … para ich emocje, miejsca, światło i te kolory. Chyba obejrzę ją jeszcze nie raz – BRAWO !!!ReplyCancel

    • Przemek Bereza04/09/2018 - 12:30

      Dziękuję ! 🙂ReplyCancel

  • Kozinskifoto04/09/2018 - 12:27

    Mega przyjemna ta sesjaReplyCancel

    • Przemek Bereza04/09/2018 - 12:30

      Dzięki piękne! 🙂ReplyCancel

  • Ola Nowak - Cztery Kadry04/09/2018 - 14:04

    Jak tu pięknie! Piękna Para i cudowna Warszawa, spójne, piękne portrety <3ReplyCancel

    • Przemek Bereza04/09/2018 - 15:31

      Dzięki Ola! 🙂ReplyCancel

  • Kasia Pawlica05/09/2018 - 12:48

    Przemku, bardzo fajna sesja, pięknie siadło Ci światło – cudnie to wykorzystałeś 🙂 no i ta Para, taka cudna, młoda, delikatna 🙂 mnie się bardzo podobaReplyCancel

    • Przemek Bereza05/09/2018 - 12:51

      Dzięki Kasiu – cieszę się, że się podoba! 🙂ReplyCancel

Sesja rodzinna

Wreszcie jest wiosna! Jest ciepło, zielono i ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę to siedzenie w domu. Dlatego zaraz wychodzę na spacer. W piątki lubię zwolnić, odpocząć, zrobić coś dla siebie – to jest dobry sposób na regenerację i oczyszczenie głowy przed pracującym weekendem. Najczęściej spaceruję nad Wisłą i nie inaczej będzie w dniu dzisiejszym. Pewnie wrzucę na insta stories jakieś zdjęcie lub filmik – przy okazji zapraszam do śledzenia.

Sesja rodzinna

Dziś dla odmiany publikuję post z sesją rodzinną. Uwielbiam takie sesje. Są bardzo spontaniczne, wesołe, na luzie. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się nad sesją rodzinną to gorąco ją Wam polecam. To jest świetnie spędzony czas z rodziną, dobra zabawa, oderwanie od codziennych obowiązków – można nawet odpocząć na leżaku – tak jak to zrobili to rodzicie Hani i Ady. Wbrew pozorom ja przy takich sesjach także odpoczywam. Fizycznie będę zmęczony – bieganie za dziećmi, które mają 100 pomysłów na minutę potrafi być wyczerpujące, jednak wynagradza mi to możliwość przebywanie z uśmiechniętymi, radosnymi rodzinami. Obserwowanie relacji, czułości, przytuleń, wygłupów, małych i dużych fochów jest fascynujące. Samo życie. W najbliższą niedzielę też będę fotografował rodzinę i już się nie mogę doczekać!

Ada, Hania, Marta i Michał

Z Martą i Michałem znamy się dobre kilka lat i nie są to nasze pierwsze zdjęcia. Kiedyś mieszkali na Saskiej Kępie i w ramach przypomnienia sobie starych, dobrych czasów, zaczęliśmy zdjęcia właśnie tutaj. Zdjęcia zrobiliśmy w lipcu ubiegłego roku. Wybierając fotografie do tego posta, przypomniałem sobie jak nam było wtedy gorąco. Żar lał się z nieba, więc koniecznie musieliśmy zacząć od kupienia lodów przy Francuskiej, a potem maszerowaliśmy urokliwymi uliczkami Saskiej Kępy w kierunku Wisły. To znaczy my maszerowaliśmy, bo Hania i Ada, pomimo upału szalały na swoich hulajnogach. Nad Wisłą Michał i Marta mogli odpocząć na leżakach, a ja i dziewczyny biegaliśmy po plaży mocząc nogi w Wiśle. Zobaczcie sami efekt naszego spaceru.

Zapraszam i pędzę nad Wisłę!

1 comment
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

Paulina & Piotrek | Wesele w malowniczym Beskidzie Śląskim

Kiedy mam do przejechania kilkaset kilometrów, bo mam dotrzeć do miasta gdzie “moja para” przygotowuje wesele, lubię wyruszać już w piątek. Przyjeżdżam dzień wcześniej, dzięki czemu eliminuję ryzyko spóźnienia się z powodu awarii samochodu czy korków. Nie znam fotografa, któremu choć raz w życiu nie śniłoby się, że w dniu ślubu nie dociera na czas. Uwierzcie mi, kiedy mam taki sen to budzę się z krzykiem! 😉 Na wesele Pauliny u Piotrka wyruszyłem właśnie w piątek.

Wesele zaplanowali niedaleko Bielska – Białej w Jaworzu, w Gościńcu Szumnym. Rewelacyjne miejsce położone na skraju lasu, u podnóża Beskidu Śląskiego. Przyjechałem na miejsce i dopiero wtedy zobaczyłem się z Pauliną i Piotrem na żywo, wcześniej widzieliśmy się tylko przez Skype. W międzyczasie wymieniliśmy kilka wiadomości i byłem przekonany, że jestem bardzo dobrze przygotowany na to, co mnie czeka, chociaż to wesele pokazało, że się myliłem.

Podczas wesel uwielbiam taką energię: szaleństwo w tańcu, parkiet rozgrzany do czerwoności i spontaniczna, radosna atmosfera. Powiedzieć, że to wesele takie właśnie było to mało! Oni prawie roznieśli góralską chatę!

Przepis był bardzo prosty: bliscy, sprawdzeni przyjaciele i świetna muzyka spowodowali, że Gościniec trząsł się w posadach. Mi pozostało tylko fotografować to, co widzę. Nie mogłem się doczekać momentu, kiedy usiądę przed komputerem i zacznę obróbkę zdjęć. Przeżywałem wszystko jeszcze raz. Świetnie bawiłem się fotografując to wesele i podobne odczucia miałem, podczas pracy przed komputerem. Wysłałem Paulinie i Piotrowi gotową galerię ze zdjęciami i niedługo potem otrzymałem od nich maila. Ich odpowiedź wzbudziła we mnie tylko pozytywne emocje:

 

“Lekko” szczęki nam opadły… Co my możemy Ci napisać….zdjęcia dostaliśmy wczoraj, wszystko doszło, były łzy szczęścia i radości bo nikt inny by nie odzwierciedlił tego wspaniałego dnia dla nas tak jak Ty. Foty są mówiąc po młodzieżowemu – przezajebiste. Wiedzieliśmy, że ten dzień był mega pozytywny, na luzie, a jednocześnie mega szczęśliwy i taki wyczekiwany przez nas, ale nigdy nie sądziliśmy, że relacja zrobiona prze Ciebie będzie tak prawdziwa, ujmująca tyle emocji … wydawało nam się że znamy Cię od lat dlatego też byliśmy tak zrelaksowani w Twoim towarzystwie. Żaden e-mail nie wyrazi naszych emocji jak bardzo bardzo bardzo serdecznie Ci dziękujemy za bycie częścią tego mega pozytywnego dnia i uwiecznienia tych wspaniałych momentów, które będą z nami przez całe życie, teraz już ujęte w Twoim reportażu …. Dziękujemy Ci z całego serca, jesteś najlepszy 🙂  … chyba możemy się podjąć pracy jako modele, zdjęcia jak z żurnala! ;D”

 

Nie pozostaje nic innego jak zaprosić Was do oglądania!

 

 
2 comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

  • Tomek04/04/2018 - 01:31

    Bardzo przyjemne dla oka! Co do wyjazdów w piątek – jest tego mega dobry pomysł – raz, że śpisz spokojnie, a dwa – no właśnie śpisz 😉 wstajesz wypoczęty i dopiero zabierasz się do pracy 🙂ReplyCancel

  • Paulina28/04/2018 - 15:05

    mega sobie odtworzyć ten dzień z tym wpisem, aż sie mordka sama cieszy ReplyCancel

Ola & Paweł | Ślub i wesele w Oberży pod Złotym Prosiakiem

 

Zamieszczając post z sesji narzeczeńskiej Oli i Pawła, wspomniałem o tym, że kiedy jest w nas naturalny spokój i radość to nie ma złej pogody na zdjęcia, a każde miejsce jest dobre na wykonanie sesji. Pisząc o ich ślubie i weselu mogę dodać to, co często powtarzam parom rozmawiając o przygotowaniach do ślubu i wesela – zaplanujcie ten dzień tak jak Wam w duszy gra!  Nic tak dobrze nie pomaga zdjęciom jak zadbanie o przestrzeń dla siebie, w której okazujecie sobie uczucia i cieszycie się! Oczywiście ważne jest wiele innych elementów związanych z organizacją, czasem, miejscem ale nic nie jest ważniejsze od Waszych uczuć i tego co jest między Wami.  Czasami wygrywa tradycyjne podejście do ślubu i wesela, i organizacyjnie wszystko jest zrobione według z góry ustalonego scenariusza, który nie przewiduje pewnego “oddechu” i przestrzeni na wspomniane wcześniej okazywanie sobie uczuć. Uważajcie na to i znajdźcie złoty środek. Dzięki temu w przyszłości zdjęcia przypomną Wam nie tylko jak wszystko wyglądało ale przede wszystkim jak się wtedy czuliście. Mógłbym to powtarzać jak mantrę.

Niech to będzie Wasz dzień, w którym na pierwszym planie są Wasze emocje i radość.

 

Wracając do ślubu i wesela Oli i Pawła stwierdzam, że przygotowali się do tego dnia świetnie. Ślub i wesele odbyły się w Oberży pod Złotym Prosiakiem. Były emocje, radość i nie mogło zabraknąć bardzo ważnych członków rodziny – Lilki i Aleksa (sesja narzeczeńska dobrze ich opisuje). O stronę estetyczną rewelacyjnie zadbał Jakub Bukała z Mizudesign. Swój wkład w tym dniu jak i w dniu sesji ślubnej miała niezastąpiona Marlena Markowska. Mieliśmy piękną pogodę, było ciepło, pozytywne emocje wypełniały okolicę Oberży, a to wszystko bardzo dobrze nastrajało gości – po prostu Ola i Paweł zaplanowali wszystko w wyjątkowy sposób. Kiedy wybierałem zdjęcia do tego wpisu uśmiech nie znikał mi z twarzy. Fotografowanie tego dnia było dla mnie ogromną przyjemnością – dziękuję Wam bardzo!

W drugiej części tego wpisu jest też sesja ślubna, którą zrealizowaliśmy w okolicach Skierniewic. Zaczęliśmy w starym młynie wodnym, a skończyliśmy na łące, w miejscu, które wypatrzyłem kilka godzin wcześniej.

 

 

Dosyć słów – niech zdjęcia opowiedzą jak było. Zapraszam i jeśli się spodoba to zostawcie parę słów.

 

no comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

Karolina & Krzysiek | reportaż ślubny i sesja

Ślub Karoliny i Krzyśka fotografowałem w swoje 18 urodziny 😉 Ten materiał zamieszczam w pierwszą rocznicę ich ślubu i wesela.  Nie mogłem sobie wyobrazić lepszego prezentu niż zdjęcia z tak fajną parą.

Miałem już okazję poznać część ich rodziny i przyjaciół znacznie wcześniej – na weselu u Oli i Darka, które fotografowałem w 2015. Jednak tym razem Ola występowała w roli druhny. Wśród znajomych gości weselnych czułem się bardzo swobodnie i dzięki temu udało mi się stworzyć materiał, do którego sam chętnie wracam. Wesele zaplanowali w Sobieniach Królewskich – wspaniałe miejsce z ogromnym potencjałem natomiast sesję ślubną zrealizowaliśmy w okolicach Góry Kalwarii.

 

Mam nadzieję, że wspomnienia tamtych chwil z wesela i sesji plenerowej umilą dzień Karolinie i Krzyśkowi.

 

Zapraszam!

 

 

no comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

Sesja narzeczeńska


Przy tych zdjęciach po raz kolejny potwierdza się pewna prawidłowość. Jeśli jest w nas naturalny spokój i radość, to nie ma złej pogody na sesję, każde miejsce jest dobre i w efekcie całość cieszy i daje satysfakcję.


Z Olą i Pawłem tak właśnie było. Pomimo kiepskiej aury (deszczyk), świetnie wykorzystaliśmy czas, dobrze się bawiliśmy i powstały super fotografie. W ubiegłym roku zrobiliśmy wspólnie 3 sesje. Dziś jest dzień zakochanych więc zaczniemy od samego początku, od sesji dla zakochanych z dwójką kochanych psów.


Właśnie, psy! Mam w domu koty, nie wyobrażam sobie domu bez kota i bałem się, że między mną, Aleksem i Lilą może iskrzyć, jednak wzięły mnie szturmem. Byłem obszczekiwany, obwąchiwany i wreszcie zaakceptowany. Atrakcyjny robiłem się dla nich ponownie tylko wtedy kiedy trzymałem w ręku piłkę. Dzięki całej czwórce to był super dzień. Zakochana para, spacer z psami, łąki, lasy, rzeka – dla mnie bajka! Kto następny?


Oli i Pawłowi bardzo dziękuję za zaufanie, a Was zapraszam do oglądania zakochanych – mam nadzieję, że ta sesja stanie się pretekstem do umówienia się ze mną na zdjęcia! 😉

1 comment
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

Agata & Paweł | reportaż ślubny i sesja

 

Przygotowania do ślubu Agaty i Pawła rozpoczęły się od burzy. Latem potrafią być gwałtowne i bardzo ulewne. Tak też było i tym razem, na szczęście burza szybko minęła i wyszło słońce. Nikt w dniu ślubu nie chce uciekać przed deszczem. Jednak Patrząc na Agatę i Pawła wiedziałem, że nawet jeśli pogoda nie dopisze, to nic nie jest w stanie ich rozproszyć i przeszkodzić w przeżywaniu radości. Zakochani w sobie po uszy, uśmiechnięci i otoczeni wspaniałą rodzinną atmosferą. Dzięki temu zdjęcia robiły się same. W dniu planowanej sesji w plenerze też było burzowo. Prawie odwołaliśmy fotografowanie . Ostatecznie jednak udało się! Zaczęliśmy od ogrodu przy Pałacu Prymasowskim w Skierniewicach, który na zdjęciach, klimatem bardziej przypomina ogrody w południowych krajach niż w Polsce. Dzięki temu po raz kolejny potwierdziła się zasada, że każde miejsce, nawet to, które mamy pod nosem i na które patrzymy codziennie, można wykorzystać w ciekawy sposób. Nam to się udało.

Zapraszam reportaż z dnia ślubu oraz sesję 🙂
Enjoy!

 

 

no comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

Iza & Norbert | sesja ślubna w Warszawie

 

Miejsce, które chciałem wykorzystać podczas sesji Izy i Norberta znałem od dawna. Nie jest trudne do znalezienia. Czekałem tylko na moment, kiedy plac, na którym fotografowaliśmy, zostanie chociaż trochę rozświetlony przez słońce. Najpierw zaczęliśmy od okolic Łazienek i małego parku, w którym byliśmy praktycznie sami. Dzięki temu mieliśmy swobodę działania i była to świetna rozgrzewka na rozpoczęcie zdjęć. Potem przenieśliśmy się na Mysią. Iza i Norbert spisali się jak zawodowi modele i klimat zdjęć z tej części sesji bardzo mnie cieszy – zrobiłem wtedy jedno ze swoich ulubionych zdjęć.

Często słyszę pytanie o to, gdzie zrobić zdjęcia? Które miejsce jest dobre?

Moim skromnym zdaniem każde miejsce jest dobre na sesję. Wiele zależy od pomysłu, światła, pory dnia. Przede wszystkim sesja ma być fajnie spędzonym czasem. Oderwaniem się od dnia codziennego. Zatrzymaniem. W Warszawie jest wiele lokalizacji, w których prawie zawsze można spotkać kilka par podczas sesji, jednak momentami odnoszę wrażenie, że żeby móc wykonać tam zdjęcie, trzeba się ustawić w kolejce. Wtedy wykorzystuję moje ulubione warszawskie zakamarki. Bardzo lubię spacerować po Warszawie i chodzić tam gdzie mnie jeszcze nie było. W ten sposób znajduję fajne miejsca i skrzętnie je zapamiętuję. Niektóre są idealne na sesję rodzinną, a inne na sesję ślubną. Niebawem zamieszczę kilka materiałów z miejsc znalezionych dzięki spacerom.

Zapraszam do oglądania!

 

no comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

Menu